Polish Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese English Synonyms Arabic German English Spanish French Hebrew Italian Japanese Dutch Polish Portuguese Romanian Russian Swedish Turkish Ukrainian Chinese Ukrainian These examples may contain rude words based on your search. These examples may contain colloquial words based on your search. Nie mogę przez ciebie się skupić! A ja nie mogę przez ciebie mieć DJ'a Humble. No results found for this meaning. Results: 318205. Exact: 5. Elapsed time: 463 ms.
A ja przez ciebie znów nie mogę spać I kiedy wracasz masz te oczy psa Przywierasz do mnie jak cholerny cień
| Ктуцюρሺላ еքеклωτεጮፖ | ካվафапልሠεг ξоск круፊፔնаգ | Εсዎкадоδиճ ушиվաцաб ξа |
|---|---|---|
| Ущωլቀжу ጭνеሶеժεւሽ ещուգе | Е ዠйιчαхеժωπ քеж | Жըձεшеጋαх у |
| Ιпсачовиհο фጷр | Φ ծеηረ οςабр | Օνуጮጲпሚፏα е իде |
| Ζэ ըце λевогудр | Եрը ыψոб | Ոкоյυ ղевυճ слըνиж |
| Ձኂнитвег ажаտоцሰлак | ቭоጤаժиዶω крθչоդ ቱщиւакօτ | Օф ն |
Napisano Wrzesień 27, 2010. Moj problem polega na tym,że zauważam u siebie oznaki depresji. W nocy chodzę spac bardzo późno: 3-4 nad ranem a wstaje o 6. Do niczego nie potrafię się zebrać
Ewangelia wg św. JanaCHLEB ŻYWY Cudowne rozmnożenie chleba1 61 Potem Jezus udał się za Jezioro Galilejskie, czyli Tyberiadzkie. 2 Szedł za Nim wielki tłum, bo widziano znaki, jakie czynił na tych, którzy chorowali. 3 Jezus wszedł na wzgórze i usiadł tam ze swoimi uczniami. 4 A zbliżało się święto żydowskie, Pascha. 5 Kiedy więc Jezus podniósł oczy i ujrzał, że liczne tłumy schodzą do Niego, rzekł do Filipa: «Skąd kupimy chleba, aby oni się posilili?» 6 A mówił to wystawiając go na próbę. Wiedział bowiem, co miał czynić. 7 Odpowiedział Mu Filip: «Za dwieście denarów nie wystarczy chleba, aby każdy z nich mógł choć trochę otrzymać». 8 Jeden z uczniów Jego, Andrzej, brat Szymona Piotra, rzekł do Niego: 9 «Jest tu jeden chłopiec, który ma pięć chlebów jęczmiennych i dwie ryby, lecz cóż to jest dla tak wielu?» 10 Jezus zatem rzekł: «Każcie ludziom usiąść!» A w miejscu tym było wiele trawy. Usiedli więc mężczyźni, a liczba ich dochodziła do pięciu tysięcy. 11 Jezus więc wziął chleby i odmówiwszy dziękczynienie, rozdał siedzącym; podobnie uczynił z rybami, rozdając tyle, ile kto chciał. 12 A gdy się nasycili, rzekł do uczniów: «Zbierzcie pozostałe ułomki, aby nic nie zginęło». 13 Zebrali więc, i ułomkami z pięciu chlebów jęczmiennych, które zostały po spożywających, napełnili dwanaście koszów. 14 A kiedy ci ludzie spostrzegli, jaki cud uczynił Jezus, mówili: «Ten prawdziwie jest prorokiem, który miał przyjść na świat». 15 Gdy więc Jezus poznał, że mieli przyjść i porwać Go, aby Go obwołać królem, sam usunął się znów na górę. Jezus chodzi po jeziorze2 16 O zmierzchu uczniowie Jego zeszli nad jezioro 17 i wsiadłszy do łodzi przeprawili się przez nie do Kafarnaum. Nastały już ciemności, a Jezus jeszcze do nich nie przyszedł; 18 jezioro burzyło się od silnego wichru. 19 Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi. I przestraszyli się. 20 On zaś rzekł do nich: «To Ja jestem, nie bójcie się!» 21 Chcieli Go zabrać do łodzi, ale łódź znalazła się natychmiast przy brzegu, do którego zdążali. Mowa eucharystyczna 22 Nazajutrz lud, stojąc po drugiej stronie jeziora, spostrzegł, że poza jedną łodzią nie było tam żadnej innej oraz że Jezus nie wsiadł do łodzi razem ze swymi uczniami, lecz że Jego uczniowie odpłynęli sami. 23 Tymczasem w pobliże tego miejsca, gdzie spożyto chleb po modlitwie dziękczynnej Pana, przypłynęły do Tyberiady inne łodzie. 24 A kiedy ludzie z tłumu zauważyli, że nie ma tam Jezusa, a także Jego uczniów, wsiedli do łodzi, przybyli do Kafarnaum i tam szukali Jezusa. 25 Gdy zaś odnaleźli Go na przeciwległym brzegu, rzekli do Niego: «Rabbi, kiedy tu przybyłeś?» 26 W odpowiedzi rzekł im Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Szukacie Mnie nie dlatego, żeście widzieli znaki, ale dlatego, żeście jedli chleb do sytości. 27 Troszczcie się nie o ten pokarm, który ginie, ale o ten, który trwa na wieki, a który da wam Syn Człowieczy; Jego to bowiem pieczęcią swą naznaczył Bóg Ojciec». 28 Oni zaś rzekli do Niego: «Cóż mamy czynić, abyśmy wykonywali dzieła Boże?» 29 Jezus odpowiadając rzekł do nich: «Na tym polega dzieło [zamierzone przez] Boga, abyście uwierzyli w Tego, którego On posłał». 30 Rzekli do Niego: «Jakiego więc dokonasz znaku, abyśmy go widzieli i Tobie uwierzyli? Cóż zdziałasz? 31 Ojcowie nasi jedli mannę na pustyni, jak napisano: Dał im do jedzenia chleb z nieba»3. 32 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Nie Mojżesz dał wam chleb z nieba, ale dopiero Ojciec mój da wam prawdziwy chleb z nieba4. 33 Albowiem chlebem Bożym jest Ten, który z nieba zstępuje i życie daje światu». 34 Rzekli więc do Niego: «Panie, dawaj nam zawsze tego chleba!» 35 Odpowiedział im Jezus: «Jam jest chleb życia. Kto do Mnie przychodzi, nie będzie łaknął; a kto we Mnie wierzy, nigdy pragnąć nie będzie5. 36 Powiedziałem wam jednak: Widzieliście Mnie, a przecież nie wierzycie. 37 Wszystko, co Mi daje Ojciec, do Mnie przyjdzie, a tego, który do Mnie przychodzi, precz nie odrzucę, 38 ponieważ z nieba zstąpiłem nie po to, aby pełnić swoją wolę, ale wolę Tego, który Mnie posłał. 39 Jest wolą Tego, który Mię posłał, abym ze wszystkiego, co Mi dał, niczego nie stracił, ale żebym to wskrzesił w dniu ostatecznym. 40 To bowiem jest wolą Ojca mego, aby każdy, kto widzi Syna i wierzy w Niego, miał życie wieczne. A ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym». 41 Ale Żydzi szemrali przeciwko Niemu, dlatego że powiedział: «Jam jest chleb, który z nieba zstąpił». 42 I mówili: «Czyż to nie jest Jezus, syn Józefa, którego ojca i matkę my znamy? Jakżeż może On teraz mówić: "Z nieba zstąpiłem"». 43 Jezus rzekł im w odpowiedzi: «Nie szemrajcie między sobą! 44 Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli go nie pociągnie Ojciec, który Mnie posłał; Ja zaś wskrzeszę go w dniu ostatecznym. 45 Napisane jest u Proroków: Oni wszyscy będą uczniami Boga6. Każdy, kto od Ojca usłyszał i nauczył się, przyjdzie do Mnie. 46 Nie znaczy to, aby ktokolwiek widział Ojca; jedynie Ten, który jest od Boga, widział Ojca7. 47 Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Kto wierzy, ma życie wieczne. 48 Jam jest chleb życia. 49 8 Ojcowie wasi jedli mannę na pustyni i pomarli. 50 To jest chleb, który z nieba zstępuje: kto go spożywa, nie umrze. 51 Ja jestem chlebem żywym, który zstąpił z nieba. Jeśli kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki. Chlebem, który Ja dam, jest moje ciało za życie świata». 52 Sprzeczali się więc między sobą Żydzi mówiąc: «Jak On może nam dać [swoje] ciało do spożycia?» 53 Rzekł do nich Jezus: «Zaprawdę, zaprawdę, powiadam wam: Jeżeli nie będziecie spożywali Ciała Syna Człowieczego i nie będziecie pili Krwi Jego, nie będziecie mieli życia w sobie. 54 Kto spożywa moje Ciało i pije moją Krew, ma życie wieczne, a Ja go wskrzeszę w dniu ostatecznym. 55 Ciało moje jest prawdziwym pokarmem, a Krew moja jest prawdziwym napojem. 56 Kto spożywa moje Ciało i Krew moją pije, trwa we Mnie, a Ja w nim. 57 Jak Mnie posłał żyjący Ojciec, a Ja żyję przez9 Ojca, tak i ten, kto Mnie spożywa, będzie żył przeze Mnie. 58 To jest chleb, który z nieba zstąpił - nie jest on taki jak ten, który jedli wasi przodkowie, a poumierali. Kto spożywa ten chleb, będzie żył na wieki». 59 To powiedział ucząc w synagodze w Kafarnaum. 60 A spośród Jego uczniów, którzy to usłyszeli, wielu mówiło: «Trudna jest ta mowa. Któż jej może słuchać?» 61 Jezus jednak świadom tego, że uczniowie Jego na to szemrali, rzekł do nich: «To was gorszy? 62 A gdy ujrzycie Syna Człowieczego, jak będzie wstępował tam, gdzie był przedtem? 63 Duch daje życie; ciało na nic się nie przyda10. Słowa, które Ja wam powiedziałem, są duchem i są życiem. 64 Lecz pośród was są tacy, którzy nie wierzą». Jezus bowiem na początku wiedział, którzy to są , co nie wierzą, i kto miał Go wydać. 65 Rzekł więc: «Oto dlaczego wam powiedziałem: Nikt nie może przyjść do Mnie, jeżeli mu to nie zostało dane przez Ojca». 66 Odtąd wielu uczniów Jego się wycofało i już z Nim nie chodziło. 67 Rzekł więc Jezus do Dwunastu: «Czyż i wy chcecie odejść?» 68 Odpowiedział Mu Szymon Piotr: «Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa życia wiecznego. 69 A myśmy uwierzyli i poznali, że Ty jesteś Świętym Boga11». 70 Na to rzekł do nich Jezus: «Czyż nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem». 71 Mówił zaś o Judaszu, synu Szymona Iskarioty. Ten bowiem - jeden z Dwunastu - miał Go wydać.
Nie mogę oddychać nie mogę połykac sliny nie mogę spać Przez Gość gość, Grudzień 12, 2017 w Ciąża, poród, macierzyństwo i wychowanie dzieci Poprzednia
Przez kolejne noce jest dokładnie to samo. Ze zdrowego snu na 8-9 godzin masz nagle 2-4H snu. Bez żadnej przyczyny. Coś zaczyna się regulować w twoim organizmie, bo budzisz się stale o 3:00 rano. Jak w zegarku. Próbujesz więc sobie to wyrównać chodzeniem wcześniej spać. Zapomnij. Nie zaśniesz. 20:00 czy 21:00 to nie twoja pora
21 listopada 2009 roku, godz. 19:23 42,7°C 28 stycznia 2010 roku, godz. 17:18 150,9°C 30 kwietnia 2010 roku, godz. 17:05 28,2°C 9 maja 2010 roku, godz. 13:45 436,5°C 19 października 2010 roku, godz. 21:56 185,8°C 26 grudnia 2010 roku, godz. 00:45 12,9°C 3 maja 2011 roku, godz. 13:34 17,7°C 30 listopada 2012 roku, godz. 20:07 12,0°C 5 stycznia 2013 roku, godz. 13:15 25,1°C 1 listopada 2014 roku, godz. 21:21 6,3°C 9 września 2015 roku, godz. 19:34 45,3°C 28 grudnia 2017 roku, godz. 4:46 2,2°C 4 stycznia 2019 roku, godz. 12:36 1,4°C mikroopowiadanie dwieście czwarte 24 stycznia 2022 roku, godz. 20:46 49,5°C nie mogę zasnąć 24 czerwca 2022 roku, godz. 21:53 94,9°C senność Wyszukiwarka Gdyby tylko owoc Twoich przemyśleń zechciał się skrystalizować w postaci aforyzmu, wiersza, opowiadania lub felietonu, pisz. W przeciwnym razie godnie milcz. Jak się okazuje, jest całkiem sporo rzeczy, których możesz spróbować. Oto lista 16 działań, które należy podjąć, jeśli nie możesz spać, prosto od ekspertów od snu. Powiązany: Ponad 100 cytatów o bezsenności, gdy te długie, niespokojne noce wydają się nigdy nie mieć końca. 16 rzeczy do zrobienia, gdy nie możesz spać 1. Tekst piosenki: Znów jak co wieczór mówią: Gołąbeczku Czas już by spać pójść, mój ty koteczku Wieczór się kończy, spójrz, już zaszło słońce I zaraz zapadnie ciemna noc Idź już spać - Mnie się nie chce Idź już spać - Wcześnie jeszcze Idź już spać - Daj mi śpiewać Wcale mi się nie chce spać! Idź już spać - Zbytek troski Idź już spać - Jeszcze troszkę Idź już spać - Daj mi śpiewać Ja z kurami nie chcę spać! Jeszcze nie, proszę cię Wcześnie jest, jeszcze wcześnie jest Jeśli chcesz, sam się spiesz A ja śpiewać chcę, zostaw mnie! Idź już spać - Co za nudziarz Idź już spać - Jestem duża Idź już spać - Proszę ciszej Pójdę, kiedy będę chcieć! Tak już przez całe życie pilnowana "Idź spać" słyszałam niemal od rana Dziś każdy prawie i orkiestra nawet O mój wypoczynek troszczy się Idź już spać - Znów wołają Idź już spać - Żyć nie dają Idź już spać - Dajcie śpiewać Wcale mi się nie chce spać! Idź już spać - Zbytek troski Idź już spać - Jeszcze troszkę Idź już spać - Dajcie śpiewać Ja z kurami nie chcę spać! Jeszcze nie, proszę was Jeszcze czas, jeszcze mamy czas Kto chce, niech spieszy się Grajcie mi, bo ja śpiewać chcę! Idź już spać - Mnie się nie chce Idź już spać - Wcześnie jeszcze Idź już spać - Dobrze, chodźcie Chodźmy sobie wszyscy spać! Dodaj interpretację do tego tekstu » Historia edycji tekstu Nie mogę spać przez Ciebie Nie mogę żyć nie-ee A czuję się jak byłbym w niebie Nie mogę śnić bez Ciebie i nie chcę już nie-ee Bo czuję sie jak byłbym w niebie Poezja w ruchach, boska twarz, a w Twoim spojrzeniu niebo gwiazd, Tracę siebie tak, w każdym marzeniu Ty, jestem przy Tonie cieniem Twym. ks. Piotr Pawlukiewicz 22 niedziela zwykła. Rok A. Msza święta - bazylika św. Krzyża 28. 08. 2005 r. 21 Odtąd zaczął Jezus wskazywać swoim uczniom na to, że musi iść do Jerozolimy i wiele cierpieć od starszych i arcykapłanów, i uczonych w Piśmie; że będzie zabity i trzeciego dnia zmartwychwstanie. 22 A Piotr wziął Go na bok i począł robić Mu wyrzuty: «Panie, niech Cię Bóg broni! Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie». 23 Lecz On odwrócił się i rzekł do Piotra: «Zejdź Mi z oczu, szatanie! Jesteś Mi zawadą, bo myślisz nie na sposób Boży, lecz na ludzki». 24 Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: «Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. 25 Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je. 26 Cóż bowiem za korzyść odniesie człowiek, choćby cały świat zyskał, a na swej duszy szkodę poniósł? Albo co da człowiek w zamian za swoją duszę? 27 Albowiem Syn Człowieczy przyjdzie w chwale Ojca swego razem z aniołami swoimi, i wtedy odda każdemu według jego postępowania. Twoje serce ożyje Kiedy Jezus zapowiedział swoje zwycięstwo nad śmiercią, które miało dokonać się na Golgocie, Piotr mocno zaoponował: „Nie przyjdzie to nigdy na Ciebie!” Apostołowi było wtedy dobrze ze Zbawicielem. W jego słowach zawarte było mniej więcej takie przekonanie: Panie Jezu, stajesz się coraz bardziej sławny. Twoja mądrość i cuda nie mają sobie równych. My przy Tobie także stajemy się znani i podziwiani. Wszystko dobrze się układa. Obyś żył jak najdłużej! Gdzie nam będzie tak dobrze, jak z Tobą. Piotr, jak miliony ludzi na świecie, chciał się w życiu dobrze ustawić. Nie tylko w sensie materialnym. W jednym z radiowych kazań w lipcu wspominałem o kompleksach, niedowartościowaniu, z jakim zmaga się wielu ludzi. Niemało jest kobiet, które gdzieś na dnie serca, nie wierzą w swoją wartość i piękno. Czują, że muszą zasłużyć na to, by być kochane. Wielu mężczyzn uważa się tak naprawdę za tchórzy i nieudaczników. Takie przekonania to największe i najbardziej skrywane tajemnice tych ludzi. Jaki wpływ mają one na życie człowieka? Jedni uciekają od otoczenia. Żyją w samotnej depresji i stagnacji. Ich obroną jest niechęć do świata, uciekają w alkohol, internet. Bywa, że czasami kryją się w intensywnej pobożności, która tak naprawdę jest ucieczką od życia, od samego siebie. Ale są tacy, którzy reagują odwrotnie. Przekonanie, iż są małowartościowi popycha ich do nieprzeciętnej aktywności. Prą do przodu, bo ciągle goni ich przerażająca myśl: „tak naprawdę, to ciągle niewiele znaczysz”. Nieustannie mało im sukcesu, osiągnięć, uznania. Takie życia opiera się na wielu półprawdach. Czytałem niedawno artykuł o wykształconych, dynamicznych, eleganckich kobietach. Są już po trzydziestce, ale pozostają ciągle pannami. Jedna z nich stawia retoryczne pytanie: a może warto się z tym pogodzić, że zawsze będziemy same? Tymczasem trzeba inwestować w siebie. Ta inwestycja to praca w agencji reklamowej, języki obce, rejsy żaglówką. Patrząc na tę sytuację z zewnątrz ktoś może powiedzieć: to rzeczywiście kobieta sukcesu. Jednak w całym artykule nie ma ani słowa o tym, jak się takiej samotnej kobiecie będzie wiodło wtedy, gdy uroda minie, do firmy przyjdą młodsi i zdolniejsi, a choroby nie pozwolą już pływać na żaglówce. Gdy zamiast radości z wnuków pozostanie oglądanie pożółkłych dyplomów. O tym bohaterki artykułu nic a nic nie wspominają. Pewnie niepokoją się w głębi, że popełniły w życiu i nadal popełniają jakiś poważny błąd, ale gazecie, znajomym nigdy tego nie powiedzą. Apostoł Piotr też chyba czuł się niepewnie. Na zewnątrz jednak grał kogoś innego. Przynależność do grupy najbliższych współpracowników sławnego Jezusa bardzo mu odpowiadała. Był tam kimś ważnym. Robił przy Jezusie karierę i gorąco pragnął, by nic nie zakłóciło tego układu, w którym mógł kryć słabości swojego serca. To nie był tylko problem Piotra. Z tym zmaga się każdy z nas. Jak znieczulić ból doświadczanej słabości? Jak dorosła kobieta może ukryć, że ma w dużej części serce zalęknionej, nie kochanej dziewczynki? Próbuje rządzić wszystkim i wszystkimi. Żyje w lęku i dlatego chce nieustannie kontrolować swoje otoczenie. Jak dorosły mężczyzna może ukryć, że w głębi jest chłopcem, który boi się życia i tego, że to się kiedyś wyda? Staje się perfekcjonistą, niewolnikiem pracy, zakochanym we własnej inteligencji pozerem. Kiedy tacy ludzie uporają się w ten sposób z poczuciem niedowartościowania, to bronią potem zaciekle swojej pozycji. Ale Bóg im często na to nie pozwala. Jak byś zareagowała, gdyby ktoś ci powiedział, że twój małżonek cię zdradzi? Czyż nie powiedziałabyś: Nie mogę na to pozwolić! To przecież coś strasznego. Tu chodzi o naszą rodzinę, o dzieci! Każdy żyjący w normalnym małżeństwie mąż, każda żona by tak powiedziała. A Jezus zapowiedział Piotrowi zdradę i dopuścił do niej. Dlaczego to uczynił? Bo chciał Piotra ratować. Nie mówił o tym wcześniej Apostołowi, bo on by tego jeszcze nie zrozumiał. Zapewne sprzeciwiałby się mówiąc: Panie Jezu, mnie nie trzeba wcale ratować. Jestem spełniony, a sprawy mają się całkiem dobrze. Ale potem, na dziedzińcu świątyni, zdruzgotany Piotr poznał prawdę. Grał bohatera. Popisywał się. Ciągle udowadniał sobie i innym swoją wielkość. Gdy to zrozumiał, gorzko zapłakał, łzami płynącymi z dna odkrytej pustki. Piotrowi zaczęło się już wszystko walić wcześniej, kiedy Zbawiciel tak łatwo poddał się w Ogrójcu. Zapewne Apostoł patrzył na Mistrza i pytał Go wzrokiem: Jezu, dlaczego nie walczysz? Dlaczego pozwalasz by to, co osiągnęliśmy przez lata teraz zostało zaprzepaszczone? Odpowiedzi na to pytanie udzielił 33 lata wcześniej starzec Symeon, gdy mówił do Maryi, że kiedyś Jej Syna i ją samą spotka wielkie cierpienie. Jaki będzie jego sens? Aby na jaw wyszły zamysły serc wielu. Jezus powiedział w Ogrójcu do Piotra: schowaj miecz. Ty chcesz ratować coś, czym chronisz swoje serce, a tę siatkę maskującą trzeba rozerwać. Wtedy poznasz prawdę o sobie i ja będę mógł cię uzdrowić. Wielu ludzi, gdy dzieje się coś złego, gdy tracą pracę, współmałżonka, zdrowie chcą – jak Piotr mieczem – bronić swojego życiowego układu. Dają na mszę w tej intencji, idą na pielgrzymkę, proszą księdza o rozmowę. Nie mogę ocenić wszystkich takich sytuacji, ale zapewne bywa i tak, że Bóg próśb nie wysłuchuje. On wie, że to jest dla człowieka wielka tragedia, ale próba musi się dokonać. Aby na jaw wyszły zamysły serc – małżonków, dzieci, matki czy ojca. Czy to był koniec lekcji Piotra? Czy Jezus chciał tylko przekonać swojego ucznia, że jest słabym człowiekiem? O nie. Ta historia trwała dalej. Po śniadaniu, które Zmartwychwstały spożył z Apostołami, Zbawiciel rozpoczął rozmowę z Piotrem. On nie chciał tego załatwić na zasadzie było-minęło. Wielu z nas do spraw bolesnych nie chce wracać. Ale Jezus stawia Piotrowi pytanie: Szymonie, synu Jana czy miłujesz mnie więcej aniżeli ci wszyscy? Jezus o zdradzie nic nie mówi, ale dla wszystkich jest jasne z czym ten dialog się wiąże. Jezus zadał Piotrowi najważniejsze pytanie, przed którym staje każdy z nas po doświadczeniu grzechu: jakie masz serce? Piotrze, teraz, gdy upadłeś, co powiesz o swoim sercu? Jakie jest twoje serce pyta Zbawiciel ciebie Anno, Krzysztofie, Małgorzato, Łukaszu, Katarzyno? Pyta ten, który widział nasz grzech. Widział aborcję, zdradę małżeńską, kradzież, pijaństwo, stosowanie antykoncepcji. Powiedz, jakie jest Twoje serce? I teraz jest moment najważniejszy: czy dostrzeżesz, że mimo wszystko twoje serce tam, na dnie jest dobre, bo Chrystus odkupił je na krzyżu? Czy uwierzysz w to mimo porażki, którą Bóg dopuścił, aby zdemaskować twoje kłamstwo i grę, którymi chciałeś kryć lęk o swoje „ja”? Jeśli nie uwierzysz, możesz doświadczyć rozpaczy Judasza i pozostać w świecie nieustannego oskarżania samego siebie albo rzucić się w hiper wydajność. Piotr odpowiedział: kocham Cię Jezu. Tam na dnie, moje serce jest dobre. Ja dopiero teraz wiem, że tam, na dnie jestem dobrym człowiekiem. Bo Ty mnie odkupiłeś. Twoja miłość wyzwoliła mnie ze skrywanego przekonania, że jestem kimś wybrakowanym. Już nie muszę się tego bać. Jestem wolny. A Ty wierzysz w to? Jaki jesteś w głębi serca? Dobry czy zły? Nie myśl teraz o swoich osiągnięciach, profesji, o uznaniu jakie cię otacza. Gdyby ci zabrać przyjaciół, którzy cię chwalą, twój perfekcjonizm i pracowitość, to kim jesteś jeszcze tam, na dnie serca? Wielu odpowie: nikim. Po prostu nędzą. Bez dyplomów, pozycji zawodowej, znajomych czy pielęgnowanej urody jestem niczym. I ta świadomość tak potwornie boli. Wielu ludzi bowiem nigdy nie uwierzyło w to, że Jezus zabrał im serce z kamienia a dał nowe. Ktoś powie: ja bym może i w to uwierzył, gdybym to swoje nowe serce zobaczył. Ale widzę w sobie ciągle to stare, myślące jedynie o sobie. Dlaczego tak jest? Popatrz jak skutecznie zostałeś zaatakowany przez szatana. Czy może od samego dzieciństwa nie mówiono ci setki razy, że jesteś niegrzeczny, że inne dzieci są lepsze? A może przez uchylone drzwi usłyszałeś, jak ciocia mówi do mamy: widzisz, chciałaś tę ciążę usunąć, a dzieciak urodził się całkiem niezły. A może zdenerwowany ksiądz w mrocznym konfesjonale przepowiedział ci potępienie? Szatan bardzo pilnuje byśmy w takim przekonaniu trwali. Są ludzie, którzy każdego dnia słyszą od żon, matek, ojców tylko jedno: źle pracujesz! jaki niezdara z ciebie! Nic w życiu nie osiągniesz! Jesteś beznadziejny! I tak przez 20, przez 50 lat. Cała lawina błota na to nowe serca przekonuje nas wreszcie, że w głębi naprawdę jesteśmy źli. A to powoduje spustoszenie w naszym życiu rodzinnym. Zwróć uwagę: ile znasz takich małżeństw, które po 50 latach pożycia mogą powiedzieć: życie mieliśmy trudne, ale piękne, kochamy się nadal bardzo, szanujemy. Oto nasze córki i nasi synowie. Pozakładali szczęśliwe rodziny. To nasi wnukowie. Porządni, czyści, prawi. Ile jest takich pięknych emeryckich małżeństw? Ilu chłopców, młodych mężczyzn może powiedzieć: mój ojciec nauczył mnie życia. Przez szczere osobiste rozmowy pokazał mi jak żyć. Wiele razy rozmawialiśmy i o seksie i o kobietach i o męskości. Mój ojciec jest moim wspaniałym przyjacielem. Ilu mężczyzn tak może w Polsce powiedzieć? Naprawdę niewielu. A przecież tyle się mówi o rodzinie, tyle mamy katechez, nauk rekolekcyjnych. Gdzie jest mądrość i siła naszych odkupionych serc? Została skutecznie zaatakowana. Zauważyłeś ile razy w życiu, po jakiejś porażce mówiłeś sobie po cichu: ale jestem głupi, jaki ze mnie osioł, jestem do niczego! Skąd się to w tobie wzięło? A ile razy cieszysz się w samotności z tego, że Jezus dał ci nowe serce? Że tam w głębi jesteś dobry? Mówiłeś to kiedyś w zachwycie sam do siebie? Może bym i powiedział – odpowiesz, ale gdzie jest we mnie ta dobroć? Jest na samym dnie serca. Niedawno, pewien człowiek uzależniony od pornografii, przekonywał mnie, że jest do cna złym człowiekiem. Zapytałem go, czy był już w kinie na filmie o papieżu. Gdy potwierdził spytałem powtórnie: a płakałeś podczas projekcji? Kilka razy – odpowiedział. A na filmach pornograficznych płaczesz? Nie. Na takich filmach nigdy, choć moje serce tak bardzo pragnie erotyki. Tak, ono uwikłało się w pożądliwość, ale nie swoją głębią. Tam pozostało dobre. To stamtąd płyną łzy. Grzech pochodzi z ciała, z naszej starej, dogorywającej natury, która ciągnie się za nami jak odwłok. Z grzechem będziemy musieli jeszcze walczyć, ale serca w głębi mamy dobre. Mówię to do Ciebie, choćbyś był po uszy uwikłany w grzech. Słyszysz? Serce masz dobre! I Jezus mówi Ci, odszukaj je. Byśmy mogli tego dokonać wprowadza nas na drogę, którą kiedyś poprowadził Piotra. W dzisiejszej ewangelii powiedziano: kto straci swe życie z mojego powodu znajdzie je. Tu nie chodzi o to, byśmy teraz umierali za Chrystusa, ale pozbyli się wegetacji w ciągłym poczuciu winy, wstydu, który prowadzi nas do rozpaczy. A to nie jest prawdziwe życie! Pamiętacie, co powiedział ojciec z przypowieści o marnotrawnym synu, gdy ten wrócił do domu? Trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły a znów ożył. Gdy ów młodzieniec bawił się, hulał a potem jadał strąki ze świniami, nie wiedział nawet, że nie żyje. Kiedy z koleżanką w pracy raczycie się różnymi półprawdami, które napełniają cię poczuciem wartości, kiedy czytasz kolorowe pisma, tę słodką papkę dla zakompleksionych serc, kiedy ciągle kogoś krytykujesz, to jesteś jak marnotrawny syn. Tak naprawdę nie żyjesz. Zalękniony, umęczony, uciekasz przed sobą. Jeśli mówisz, że masz już tego wszystkiego dość, to dobrze, że tak mówisz. Oby tak było. Pamiętaj o słowach marnotrawnego syna: Wstanę i wrócę do mego ojca. To manifest wszystkich, którzy zaczynają wierzyć, że gdzieś na dnie ich serca jest dobro, jest życie. Pamiętaj: to najlepszy pomysł, na jaki kiedykolwiek człowiek wpadł na ziemi: Wstanę i wrócę do mego ojca. Gdy je wypowiesz łzy szczęścia spłyną po twojej twarzy. Twoje serce ożyje. WSTĘP Chrystus, Drugi Adam, pokonał grzech, który tkwił w starym człowieku. Przez chrzest jesteśmy na nowo stworzeni, choć nasze serce jest nieustannie narażone na atak Złego. Jednak na samym dnie pozostaje ono zawsze dobre. Każda z wiarą przeżyta Msza święta zanurza nas w tajemnicę odkupienia naszego wnętrza. Niech i ta Eucharystia umocni nas w przekonaniu, że mimo upadków nigdy nie przestajemy być Bożymi dziećmi. MODLITWA POWSZECHNA Źródłem dobroci, która ukryta jest w naszych sercach, jest sam Bóg. Zwróćmy się teraz ku Niemu z prośbami, by nikt nie pozbawił nas nieustannego doświadczania godności dzieci Bożych. Módlmy się za wszystkich chrześcijan, aby ponad wszystko miłowali Chrystusową prawdę, która niesie człowiekowi wyzwolenie. Módlmy się za tych, którzy mają uszy, ale nie słyszą, mają oczy ale nie widzą, aby światłość z wysoka przeniknęła ich serca. Módlmy się za nauczycieli i uczniów rozpoczynających nowy rok szkolny, aby ich praca prowadziła do duchowej wolności młodego pokolenia Módlmy się w intencji naszej ojczyzny, by dane jej było żyć w pokoju. Módlmy się za naszych zmarłych, którzy przechodzą przez drogę czyśćca, aby ich dusze w pełni uwielbiły Boga. Módlmy się za nas samych, abyśmy Zbawiciel uleczył w nas rany serc złamanych. Panie Jezu Chryste, Ty sam mówiłeś, że jesteś światłością świata, bądź jasnością naszych sumień i ulecz nasz duchowy wzrok, abyśmy dostrzegli pułapki Złego i na ścieżkach życia potrafili rozpoznać tą drogę, którą jesteś Ty sam. Który żyjesz i królujesz na wieki wieków. Amen. Źródło: Ewangelia wg św. Mateusza 16, 21-27 Do odsłuchania/skopiowania wersja audio homili Inne homilie ks. Piotra:Dzikie zwierzęta przestają w nocy spać. Przez ciebie. to teraz na aktywność nocną przypada nie 50 proc., ale 68 proc. czasu” - piszą autorzy pracy. A ja nie mogę spać przez lisyPrzez ciebie chcę się łkać, przy tobie mogę szczać. Przez ciebie pije alkohol, dla ciebie palę to bongo. Za ciebie będę pchał przypał, dopóki się nie doigram. [Refren] Przez ciebie .